Akty apostazji

Napisz do nas jeśli chcesz by Twoje doświadczenia zostały opublikowane w serwisie apostazja.pl : kontakt@apostazja.pl. (publikujemy tylko wybrane opisy)

Wychowałem się w rodzinie katolickiej, byłem nawet ministrantem. Na pewnym forum internetowym napisałem, iż nie zgadzam się z wieloma dogmatami ustanowionymi przez Kościół Rzymskokatolicki, wypominając mu jego historię, skandale. Wyraziłem także swoją negatywną opinię na temat działalności kleru. Z niektórymi słowami przesadziłem, ale czasu już nie cofnę. Wysłałem link z forum znajomemu księdzu, aby nawiązać dyskusję. Jednak on się obraził, wyrzucił mnie z ministranctwa i wpiął wypowiedź do kartotek parafialnych. Następnego dnia miałem spotkanie w cztery oczy z opiekunem ministrantów i dowiedziałem się, m.in. że nie jestem już formalnie katolikiem, gdyż wyparłem się wiary (czyli dokonałem apostazji). Parę miesięcy później podczas rozmowy z wyżej wymienionym księdzem dowiedziałem się, że wyparłem się wiary nieformalnie i jeśli chcę to mogę to zrobić przed proboszczem. W międzyczasie zostałem członkiem jednego z protestanckich Kościołów w moim mieście. Udałem się do proboszcza i dowiedziałem się, że akt apostazji mogę dokonać przy obecności dwóch świadków, składając odpowiedni dokument w trzech egzemplarzach. Znalazłem czas i to zrobiłem. Poszło szybko i bezproblemowo. Dwa akty apostazji wręczyłem księdzu, jeden został dla mnie. Moją decyzję odnotowano w księdze chrztów.

PS. Do relacji dołączam w załączniku mój akt apostazji. Pozdrawiam wszystkich, którzy chcą być uczciwi wobec Kościoła Rzymskokatolickiego i wobec siebie samego.

Damian Danielak
05-08-2009


Długo to trwało, ale w końcu mi się udało. Na początku listopada byliśmy w Polsce. Wykorzystałem to oczywiście aby złożyć "kurtuazyjną" wizytę w parafii chrztu. Umowiłem się z proboszczem i po 45 minutach twardego obstawania przy swojej grzecznej prośbie udało mi się wydębić od wielebnego niniejsze oświadczenie, które w załączeniu przesyłam [zobacz]. Na pożegnanie uścisnęliśmy sobie dłonie i pożegnaliśmy się jak dobrzy znajomi :)

Pozdrawiam,

R.J. Ziemba
11-11-2008


Apostazji dokonałem dwa dni temu. Od ręki, bez problemów. Poszedłem do kancelarii parafialnej, w parafii gdzie przed trzydziestu laty zostałem ochrzczony (w dokumentach "mojej" obecnej parafii mogę w ogóle nie figurować, bo zerwałem stosunki z KK zanim tu zamieszkałem). Nie byli potrzebni żadni świadkowie ani nawet podanie. Powiedziałem o co mi chodzi i spytałem jakie są wymagane procedury. Ksiądz proboszcz był nieco zaskoczony, ale miły. Porozmawialiśmy około 20 minut w atmosferze wzajemnego szacunku i lekkiego nie-zrozumienia:-) Po czym deklarację apostazji wpisano do Księgi Chrztu i dostałem poświadczenie, o które poprosiłem, następującej treści:

"Dnia 14 lutego 2008 roku do parafii św. Andrzeja Boboli w Warszawie zgłosił się Pan [imiona i nazwisko], który zadeklarował akt wystąpienia z Kościoła Katolickiego. Akt apostazji został odnotowany w Księdze Chrztu, nr aktu (.) [Pieczęć i podpis Ks. Proboszcza, pieczęć parafii]".

I rozstaliśmy się w pokoju.

Życzę wszystkim równie spokojnego i sympatycznego załatwiania tej formalności. Pozdrawiam apostatów obecnych i przyszłych. no i Księdza Proboszcza, jeśli to czyta.

Mateusz Paweł Trojan
18-02-2008


Trzy lata temu oddaliłem się z godnością z KrK w mieście Łodzi. Podzielę się moimi doświadczeniami.

Kiedy proboszcz robi wstręty i trudności należy udać się niezwłocznie i osobiście do Kurii albowiem poziom intelektualny tamtejszych baców przewyższa znacznie kaprali parafialnych. Tamże oddać akt i potwierdzić to na swoim egzemplarzu - pieczęć kanclerza kurii robi wrażenie w POP (Podstawowa Organizacja Parafialna). Gdy już miałem potwierdzenie przyjęcia "na dziennik" z Kurii na oddzielnej kopii aktu apostazji, to nie było już żadnych problemów natury formalnej. Oczywiście dociekliwy pasterz próbował dotrzeć do przyczyn odstępstwa, co było fajną zabawą intelektualną.

Żadnych świadków nie miałem i nie było nawet sugestii, że są potrzebni - tego należy wymagać. Traktujcie KrK jak niewydolny urząd państwowy - reaguje tylko na papiery z odpowiednią ilością pieczątek.

I tak sobie na koniec myślę, że należy twardo ale kulturalnie artykułować swoje prawa, w razie potrzeby odwołując się do rozgłosu jakiego zapewne przewodnia siła narodu sobie nie życzy.

arfik
03-02-2008


W grudniu 2007 wysłałem listem poleconym akt apostazji do parafii gdzie byłem ochrzczony oraz do właściwej kurii. W styczniu zadzwoniłem do sekretariatu parafii, gdzie dyżurny ksiądz stwierdził, że moje pismo wpłynęło oraz, że dokonana została adnotacja w księgach parafialnych dotycząca mojej decyzji. Poprosiłem o pisemne potwierdzenie tego faktu. Na początku ksiądz się wzbraniał, ale dzięki mojej stanowczej postawie obiecał wyslanie mi tego potwierdzenia. Kilka dni później otrzymałem pismo z kurii:

"W związku z nadesłanym pismem z dnia....., uprzejmie informujemy, iż do ważnosci aktu, o którym w liście Pan wspomina, konieczne jest osobiste złożenie oświadczenia w kancelarii parafialnej wobec proboszcza parafii, przedkładając aktualny dokument tożsamości. Czynność tę może Pan wykonac w parafii chrztu św., lub w parafii na terenie której Pan obecnie mieszka. Z poważaniem, ...."

Szlag mnie trafił, ale pomyślalem sobie, że pojdę tam dopiero jak emocje opadną. Dziś otrzymałem pismo z samej parafii (pisownia oryginalna):

"Zgodnie z życzeniami Pana, wyrażonym w piśmie z dnia ......, dokonałem adnotacji w księgach parafialnych o woli jaką Pan podjął"

Rafał J. Ziemba, Holandia
22-01-2008

UWAGA! Takie pismo od proboszcza świadczy o tym, że sama apostazja może być nieważna w myśl kodeksu kanonicznego. Wpis musi być dokonany w księdze chrztu a nie w księdze parafialnej - chociaż teoretycznie określenie "księgi parafialne" może oznaczać również księgę chrztu to jednak 100% pewności nie ma.


Właśnie dziś (20 grudnia 2007) dokonało się. Wydrukowałem wasz wzor pisma nr 2 w trzech kopiach. Wziąłem na świadkow rodziców (podpisali się gdzie trzeba, nie pojechali ze mna naturalnie) i udałem się do parafii chrztu. Gdy przedstawiłem powód wizyty w kancelarii pewnej siostrze zakonnej ta zaniemówiła, pobiegła zawołać proboszcza i zdążyła zadać dwa pytania: 'dlaczego?' oraz 'a co się stanie jeśli zechcę się pobrać z wierzącą katoliczką?'.

Proboszcz gdy usłyszał moje odpowiedzi na kilka podstawowych pytań jakie mi zadał, poinformowaniu mnie o wszelkich konsekwencjach spokojnie podpisał i opieczętował wszystkie trzy kopie, zachował dwie z nich oraz pogratulowal mi postawy (i to nie bylo cyniczne!) a także życzył mi dobrego czasu (podkreślił, że nie świąt ).

Ogólnie spodziewałem się większego "oporu". Mam nadzieję, że każdy przyszły apostata spotka się z taką reakcją.

Pozdrowienia i dzięki za pomoc!

Andrzej
20-12-2007


Jakiś czas temu dowiedziałem się o możliwości "wypisania się" z kościoła - apostazji. Od tego czasu myśl o podjęciu tego kroku dojrzewała w mojej głowie, aż ostatnio zdecydowałem się. Ściągnąłem parę różnych pism i skleciłem je w jedno, którego treść najbardziej mi odpowiadała. Pierwszy egzemplarz wysłałem do Kurii Metropolitalnej, drugi zatrzymałem dla siebie a trzeci zaniosłem osobiście do parafii, w której byłem ochrzczony. Czytałem, że można wysłać pismo, ale po opowiadaniach innych ludzi doszedłem do wniosku, że skuteczniej będzie zjawić się tam osobiście. 7 listopada udałem się do kancelarii parafialnej, przyjęła mnie zakonnica. Gdy usłyszała, że chcę wystąpić z KRK zapytała gdzie teraz chce należeć, czy to przemyślałem i dlaczego chcę to zrobić. Na koniec stwierdziła, że nie ma nic do tego i odesłała mnie do proboszcza. Probosz przyjął pismo, ale powiedział, że musi skontaktować się z Kurią w sprawie decyzji. Zadzwoniłem do niego po tygodniu, powiedział, że dokonał w księdze chrztu stosownej adnotacji i umówił się ze mną na odbiór pisemnego potwierdzenia. W końcu jestem wolny!

Zobacz ten akt apostazji
Pozdrawiam wszystkich obecnych i przyszłych apostatów.
Paweł G
19-11-2007


Wymienię kroki jakie podjąłem, zanim nastąpił szczęśliwy moment odnotowania aktu mojej apostazji w Księdze Chrztu:

1. W 2005 roku wysłałem odpowiednie pismo do Kanclerza Kurii Archidiecezji Łódzkiej za potwierdzeniem odbioru o treści:

"Uprzejmie proszę o przeprowadzenie czynności zmierzających do wyłączenia mnie ze wspólnoty Kościoła Rzymsko-Katolickiego, a tym samym wykreślenia mnie z rejestrów kościelnych. Od momentu rozpoczęcia samodzielnego, dorosłego życia nie utrzymuję żadnych relacji z Kościołem, nie wyznaję wiary katolickiej, oraz nie uznaję dogmatów i praw ustanawianych przez Kościół. Nie zamierzam też zmieniać swoich poglądów." Dołączyłem także dane dwóch świadków, oraz oryginał świadectwa chrztu.

Pismo to pozostało bez echa, po kilku miesiącach otrzymałem jedynie potwierdzenie od Kurii że "potwierdza otrzymanie ode mnie pisma z dnia (...)"

2. W 2006 roku wysłałem drugie pismo do Kurii z prośbą o nadanie biegu sprawie. Pozostało bez odpowiedzi.

3. W 2007 roku złożyłem osobiście w Parafii Świętego Józefa w Łodzi pismo o podobnej treści jak to pierwsze wysłane do Kurii. Po kilku minutach oczekiwania w kancelarii, podczas których księża naradzali się szeptem na zapleczu, wyszedł młody sympatyczny ksiądz, który z profesjonalizmem dobrego urzędnika dokonał przy mnie odpowiedniego wpisu w Księdze Chrztu i zatrzymał moje pismo. Zapomniałem niestety poprosić o potwierdzenie na kopii, więc zadzwoniłem później. Niestety sympatycznego księdza już nie było, a przy kolejnych telefonach odbierał Proboszcz, który po wyjaśnieniu przeze mnie w jakiej sprawie dzwonię, zmieniał ton na wrogi albo wręcz przerywał połączenie. Myślę że po kilkudziesięciu latach pracy dla Kościoła zmierzenie się z faktem czyjejś apostazji jest dla takiego człowieka czymś abstrakcyjnym, dlatego nie drążyłem dalej tematu. Wysłałem jedynie kopie złożonego pisma do Kurii, z której nie otrzymałem jak zwykle potwierdzenia.

Życzę powodzenia przyszłym apostatom.

Wahającym się chciałbym zwrócić uwagę na fakt, iż w kraju takim jak Polska szczególnie ważne jest opowiedzenie się kim się jest i jakie wyznaje się poglądy. Żyjemy bowiem w państwie gdzie Kościół Katolicki kształtuje każdą dziedzinę życia, a poprzez to ma wpływ na każdego obywatela: Katolika, członka każdego innego związku wyznaniowego, ateistę, itd. Jednocześnie Kościół ten jest finansowany między innymi z budżetu Państwa w imieniu wszystkich zarejestrowanych (ochrzczonych) Katolików, których według statystyki Kościoła jest 95%. W rzeczywistości duża ich część nie wyznaje wiary. Zawyżając tę statystykę przyczyniamy się więc do finansowania instytucji z którą nie mamy nic wspólnego, lub do której jesteśmy wręcz wrogo nastawieni. Życzę więc wytrwałości, każdy z nas jako obywatel Polski ma prawo mieć wpływ na losy swojego Państwa.

Marduko
marduko@op.pl
22-07-2007

P.S. W sierpniu 2007 otrzymałem informację od Łódzkiej Kurii Biskupiej, iż "złożone oświadczenie woli na piśmie w Parafii i odnotowanie tego faktu w aktach chrztu jest czynnością wywołującą oczekiwane skutki", tzn akt apostazji wg Kościoła jest tym samym dokonany. 10-08-2007


Pragnę podzielić się z Panstwem radością ze zwycięstwa. :)) W koncu dostałam podpis proboszcza na dokumentach dot. apostazji. Trochę ściemniał, ale w koncu się poddał. Pięć miesięcy trwała ta przepychanka, ale zblizające się Święta spedzę juz jako WOLNY CZŁOWIEK :)))). Dziękuję za rady i sugestie, jakie otrzymałam od Państwa w mailach, jak również za informacje z Waszej strony internetowej. Jeśli chodzi o moje doswiadczenia to wynika z nich, że pismo dotyczące apostazji nalezy formułować bez zagłębiania się w powody odejścia z Kościoła. Po prostu nalezy wyrazic wolę rezygnacji ewentualnie podpierając się Konstytucją. Wtedy nie mogą się do niczego przyczepić.

Mam też w swojej historii dokonywania apostazjii bardzo miłe, zaskakująco miłe doświadczenie z jezuitami z mojej aktualnej parafii - zwróciłam sie do nich, gdy straciłam nadzieję, ze cokolwiek wskóram w parafii chrztu. Ksiądz proboszcz jezuita był bardzo ciepły i serdeczny, powiedział mi, ze nie muszę sie powoływac w sprawie apostazji na zapisy prawne Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Oznajmił, ze on szanuje prawo moralne każdego człowieka do dokonania wyboru zgodnie z własnym sumieniem i powiedział, że skoro czuję, że chcę odejśc, to on to szanuje i akceptuje, a sprawa może byc załatwiona w każdej chwili, gdy przyjdę z podpisanymi przez świadków dokumentami. Nie usłyszałam od niego nic, co byloby negatywne - żadnych gróźb, zadnego etykietowania mnie, żadnego upominania i moralizowania. Na koniec otrzymałam zyczenia wszelkiego dobra. Przyznaję jezuitom, że mają klasę.

Ale ostatecznie załatwiłam sprawę w parafii chrztu, bo w tym samym czasie, (gdy miała miejsce rozmowa z księdzem-jezuitą) dostałam stamtąd odpowiedź (na którą czekałam od sierpnia). Ksiądz proboszcz umówił się ze mną rano, na godzinę przed otwarciem kancelarii parafialnej (!) prawdopodobnie po to, aby uniknąc świadków. "Przesłuchiwał" mnie dość długo, wtrącając "niewinne" wzmianki o tym, ze moja mama dostanie zawału, jak się o TYM dowie, albo, że będę jeszcze bardzo TEGO żałować. Niepokoił się też, czy aby nie mam zamiaru wstąpić do Świadków Jehowy i mam wrażenie, ze gdybym miała taki zamiar - to by mi tego dokumentu nie podpisał....Patrzył na mnie z wyrzutem czytając mi z księgi chrztu dane o moich sakramentach - o bierzmowaniu, o ślubie - jakby przypomnienie tego miało sprowadzic na mnie opamiętanie. Ale niestety nie zrobiło to na mnie wrazenia. Na koniec życzył mi wiele... NIEPOKOJU wewnetrznego, który to niepokój sprowadzi mnie znowu w objecia Kościoła. A on sam, czyli proboszcz, oznajmił, iz "powita mnie z powrotem we wspólnocie z otwartymi ramionami". No i tak to w skrócie wyglądało.

Jeszcze raz dziękuję za wsparcie merytoryczne i duchowe w moich potyczkach z Kościołem.
Pozdrawiam
Anna
Warszawa
11-12-2006


Wczoraj ostatecznie załatwiłem sprawę... W lipcu przesłałem do mojej parafii i do kurii w moim mieście pismo listem poleconym za potwierdzeniem zwrotnym. Oczywiście zostałem zignorowany. Po upływie ponad trzech miesięcy skonsultowałem się z serwisem apostazja.pl, sporządziłem nowe pismo, podpisane przez dwóch świadków i zaniosłem je osobiście, ale tym razem do parafii mojego chrztu.

Ksiądz w kancelarii był bardzo zaskoczony, jak stwierdził jest to pierwszy taki przypadek, z jakim się spotkał i "musi sobie doczytać", co ma zrobić. Poprosiłem żeby bez "doczytywania sobie" przyjął pismo, dokonał wpisu w księdze chrztu i dopilnował, aby wykreślono mnie z wszelkich statystyk jako katolika.

Ksiądz zmienił front i stwierdził, że powinienem się udać to swojej parafii zamieszkania i znowu musiałem sprostować, że przecież wszystkie dokumenty znajdują się tu w mojej parafii chrztu. Wtedy stwierdził, że powinienem załatwić to z proboszczem, bo to on jest odpowiedzialny za parafię. Spytałem, więc jak mam to technicznie rozwiązać skoro z tego, co wiem, proboszcza nie można spotkać w kancelarii, oraz dodałem, że on może wszystko doskonale załatwić, skoro urzęduje w kancelarii, ma wszelkie niezbędne pełnomocnictwa. Tym razem zamilkł, ostemplował mój egzemplarz pisma i napisał na nim "Przyjąłem pismo, które zostało włączone do księgi metrykalnej, Nr aktu chrztu .." Zaskoczyło mnie, że ani razu nie zapytał o przyczynę mojego odejścia.

Zatem nareszcie sprawa jest zakończona, nie jestem tylko pewien, co do poprawności załatwienia. Nie jestem pewien czy faktycznie zostanę wykreślony ze statystyk kościelnych. Odniosłem wrażenie, że nie mają żadnych procedur, jak postępować w takich sytuacjach. Dla pewności wyślę jeszcze kserokopię ostemplowanego pisma do kurii.

Dziękuje serwisowi i administratorom apostazja.pl za wszelką pomoc.

P.S. Dziś z Archiwum Diecezjalnego otrzymałem kopię mojego pisma, którą po załatwieniu sprawy w parafii do nich wysłałem, z adnotacją "Niniejsze pismo załączono do duplikatu aktu chrztu Nr.... data...." i ze stosownymi pieczęciami. Zatem teraz mogę powiedzieć "SPRAWA ZAMKNIĘTA!" :)

Pozdrawiam,
Maciej Wójcik
15-11-2006


Polecam usługi proboszcza z Katowic - Kostuchny. Właśnie wypisałem się z Kościoła. Raz się tylko spytał czy idę do "szatanistów", ale poza tym pełna kultura i żadnych problemów. Pogadaliśmy z 5 minut i mam teraz "święty" spokój na wieki wieków... I gratis ekskomunikę... czysty zysk! :)

Michał Mikielski
05-10-2006


W dniu dzisiejszym złożyłem akt apostazji na ręce proboszcza w parafii mego miejsca zamieszkania. Oczywiscie skorzystałem z doświadczeń osób które przeszły przez ten próg swojej świadomości i administracyjnej procedury. Z Waszej strony internetowej pobrałem potrzebne wzory dokumentów jak też zapoznałem sie z opisami apostazji tu dostępnych.

Chciałbym dopisać parę, moim zdaniem istotnych uwag, do całej gamy już do tej pory zamieszczonych. Po pierwsze to prawie wszystkie wzory podań zamieszczone do pobrania wzbudziły mój lekki niesmak. Moim zdaniem jeśli celem dla nas nadrzędnym jest uzyskanie podpisu proboszcza i przyjęcie przez niego składanego przez nas dokumentu to nie powinien on zawierać treści zbędnych a kłopotliwych do "przełknięcia" przez przedstawiciela kościoła. Tak więc drażnią mnie sformułowania o "zbrodniczej działalności" i temu podobne stwierdzenia, które mimo że słuszne ale pozostające w agresywnym tonie, natychmiast budzić muszą agresję i chęć odwetu u naszego adwersarza. Stąd do niepotrzebnej dyskusji i obraźliwych inwektyw już tylko jeden krok, a przecież nie o dyskusję czy wymianę poglądów nam w tym momencie powinno chodzić.

W załączeniu przesyłam mój wzóraktu apostazji, moim zdaniem bardzo wyważony i w miarę możliowości bardzo neutralny a jednocześnie zawierający wszystko co należało w tym momencie powiedzieć. Dokument ten złożyłem w obecności dwóch świadków ale wcześniej ks. proboszcz poprosił mnie o parę chwil osobistej rozmowy w cztery oczy. Dotyczyła ona oczywiście pytań o przyczynę mojej decyzji i czy jest ona samodzielnie podjęta i w pełni świadoma. Porozmawialiśmy sobie potem na ogólne tematy światopoglądowe. Starannie unikałem w tej dyskusji drażliwych sformułowań czy kłopotliwych dla strony ptrzeciwnej negatywnychy przykładów z życia kleru katolickiego.

Muszę przyznać że trafiłem na proboszcza pełnego taktu i wrodzonej kultury osobistej. Podjął rozmowę w podobnym tonie pełnym uprzejmości i zapewnień poszanowania mojej woli. Zapraszał do powrotu do dyskusji kiedy tylko będę miał na to ochotę no i zapewnił że zawsze kościół jest otwarty na powrót "syna marnotrawnego".

Rozstaliśmy sie w przyjaznym nastroju życząc sobie wzajemnie miłego dnia. Myśle ze tak powinny przebiegać wszystkie spotkania w przedmiotowej sprawie i od nas samych bardzo wiele zależy jaki ton zostanie nadany niezbędnej w takim przypadku rozmowie. Miejmy przed oczyma cel jaki chcemy osiągnąć i nie przekreślajmy naszego sukcesu już na wstępie przedkładając podanie o agresywnych treściach. Emocje pozostawmy sobie na dyskusje w szerszym gronie.

Witold Szabłowski
16-09-2006


(...) Wreszcie udało mi się dopaść mojego księdza proboszcza w kancelarii - okazuje się że on tak często wcale tam nie zagląda. Poszedłem tam z moją żoną i przyjacielem jako świadkami, uzbrojony w kopię wypisu z księgi chrztu, tekst rady papieskiej dotyczący procedury apostazji, odpowiedź kurii na mój list, i trzy egzemplarze aktu apostazji ściągniętego z Waszej strony.

Kiedy proboszcz się dowiedział o celu mojej wizyty to na chwilę zaniemówił. Po chwili okazało się dlaczego: podczas całej jego kadencji jako proboszcza w tej parafii (26 lat) byłem pierwszym parafianinem który się zwrócił o apostazję. Przeczytał mój wniosek i widocznie uważał, że powinien mnie w jakiś sposób od tego zamiaru odwieść więc zaczął od pytań. Czy rodzice wiedzą o mojej decyzji i co oni na to? Powiedziałem zgodnie z prawdą, że moja matka nie była wcale zadowolona ale przyjęła moją determinację do wiadomości. Później mówił, że ja nie mogę aktu chrztu cofnąć bo wtedy doznałem łaski bożej i jako po prostu śmiertelnik nie mogę jej cofnąć. Na to odparłem, że ja wcale nie próbuję cofnąć aktu chrztu tylko po prostu wypisać się z wspólnoty Krk. On wtedy się przyczepił do zdania w waszym tekście: "niezgodnie z moją wolą" odnoszącą się do aktu chrztu. Stwierdził, że każdy z nas jest nieświadomym dzieckiem jak przyjmujemy tenże sakrament więc jeśli ja twierdzę, że chrzest powinien być świadomym wyborem to by oznaczało czekanie z chrztem do pełnoletniości a to z kolei by wymagało zmiany praktyk Krk do czego ja nie jestem upoważniony. To mnie mile zaskoczyło bo znaczyło, że był już trochę zdesperowany i łapał się pseudologicznych argumentów. Odparłem na ten jego argument, że to zdanie można też inaczej zinterpretować a mianowicie, że było to niezgodne z moją teraźniejszą wolą stosowaną wstecz. Chcąc też uciąć dalsze dyskusje, uprzejmie mu zwróciłem uwagę na moją jednak wolną wolę i że mimo wszystko chcę wystąpić z Krk. On wtedy pouczył mnie, że nawet jak się wypiszę z Krk to do sądu ostatecznego przystąpię jako katolik. Powiedziałem, że być może ale do tego czasu chcę wystąpić z Krk. Później jeszcze maglował trochę świadków (co oni na to etc.) a potem przeczytał tekst rady papieskiej - pierwszy raz jak się okazało. Następnie zaskoczył mnie: okazało się, że ma kopię listu, który kuria wysłała do mnie a dodatkowo jest w posiadaniu szczegółowych instrukcji od kurii co ma zrobić jak do niego przyjdę - doszedłem do wniosku że cała wstępna rozmowa była po prostu jednym z punktów instrukcji. Później przeczytał tekst adnotacji która będzie umieszczona w księdze chrztu w parafii gdzie byłem chrzczony. Podpisał wszystkie trzy kopie wniosku, podbił pieczątki powiedział jeszcze o bólu z którym podpisuje ten akt jednej z dusz nad którymi miał sprawować pieczę i się uprzejmie pożegnaliśmy.

Piszę to sprawozdanie bo jeśli go użyjecie może ono pomóc komuś kto się nosi z zamiarem przystąpienia do procedury ale myśli, że jest to walka z wiatrakami...otóż nie jest tak źle - dzięki Waszej pomocy nie tylko przystąpiłem ale też z sukcesem zakończyłem tę procedurę za co jestem niezmiernie wdzięczny.

Pozdrawiam,
Janusz S.
Kraków
04-09-2006


Dziękuję za informacje z Waszej strony, które pozwoliły mi na podjęcie kroków zmierzających do wypisania z KRK.

Złożyłem pismo według wzoru z waszej strony do swojej parafii w Słupsku oraz do Kurii w Koszalinie. "Odpowiedź" z parafii otrzymałem bardzo szybko, po kilku dniach - odpowiedzią był ZWROT mojego pisma z odręcznym dopiskiem na dole(!) o treści: "Zawiadamiam, że w naszych aktach chrztu nie ma takiego nazwiska", Pieczątka i nieczytelny podpis jakiegos katabasa.

Faktycznie byłem ochrzczony w innej parafii lecz zgodnie z tym co napisaliście TUTAJ "proboszcz jest zobowiązany przekazać akt odpowiedniej parafii." Co w takiej sytuacji mogę zrobić? Napisać do parafii, gdzie byłem chrzczony?

M.
17-07-2006

ODP: Tak, skoro proboszcz nie ma doświadczenia i nie stosuje się do zaleceń swoich zwierzchników najlepiej ponowić całą procedurę, kierując akt apostazji do parafii, gdzie było się ochrzczonym lub stawić się tam osobiście z aktem apostazji i dopełnić formalności.


Dokument dostępny na apostazja.pl (01.doc) wysłałem w lutym, listem poleconym do kurii, proboszcza parafii w której byłem ochrzczony i jeden zostawiłem sobie. Czekałem blisko 4 miesiące. Nie doczekałem się odpowiedzi. Dziś wydrukowałem ponownie dokument (tym razem, na wszelki wypadek z poświadczniem dwóch świadków) i pojechałem osobiście do proboszcza. Nie był entuzjastycznie nastawiony, ale na moje "dzień dobry" wcale się nie obruszył i podał mi na powitanie rękę. Gdy powiedziałem mu, że w lutym wysłałem mu swój akt apostazji potwierdził, że go ma (sic!). Powiedziałem, że skoro nie otrzymałem odpowiedzi to chciałbym prosić o podpisanie aktu apostazji oraz dokonanie wpisu do księgi chrztu. Podpisał mi trzy kopie, które miałem ze sobą, jedną zachował dla siebie. Nie miał formularza by potwierdzić adnotację w księdze chrztu więc poprosiłem go o odręczną notatkę na mojej kopii aktu apostazji. Przystawił pieczątkę, podpisał, wpisał datę, dodał adnotację o wpisie do księgi chrztów (to ostatnie tylko na mojej kopii). Nieśmiało zapytał mnie o powody odejścia od wiary katolickiej. Wspomniałem mu o "wolnej woli człowieka" ... podziękowałem, powiedziałem do widzenia. Czuję ogromą ulgę i satysfakcję.

Jarek
16-06-2006



P.S. Przy osobistej wizycie u proboszcza skorzystałem z tego dokumentu: ZOBACZ. Tutaj

W zeszłym roku wypisałem się z kościoła katolickiego. Jak tylko dowiedziałem się (w internecie) że jest taka możliwość. Moje uczestnictwo w życiu kk było narzucone przez rodziców, i zakończyło się około 15 roku życia, kiedy to budzi się świadomość samostanowienia (mam 30 lat). Postanowiłem więc zrobić to oficjalnie, wymazać swoje dane z kartotek czarnej mafii. Wzór wypisu sćiągnąłem z jakiejś strony www, i załatwiłem wszystko w ciągu godziny, w kurii musiałem wysłuchać różnych obelg pod moim adresem, oraz że nie wiem co robię i z etykietką satanisty, ateisty i samego najgorszego odszedłem.


Co mi to dało? Przyniosło mi to pewnego rodzaju ulgę i satysfakcję. Na pytanie o wyznanie z czystym sumieniem mogę odpowiedzieć - jestem wolnomyślicielem, nigdy nie byłem katolikiem.



P.S. Pozdrowienia dla wszystkich apostatów, dla tych co się wahają zdecydowania i odwagi, ksiądz bedzie straszył, kościół k. robi to od stuleci, strachem trzyma wiernych. Zyskujesz swoją wolność, zostawiasz za sobą ciemnotę.

Bartek
16-06-2006


Zaniosłam akt w trzech egzemplarzach, z podpisami świadków i to wystarczyło. Podpisał mi trzy egzemlarze, jeden został u nich, drugi dla mnie a trzeci wysłałam do Kuri. Myślę, iż brak problemów wynikał ze zdecydowanej treści samego oświadczenia. Poprosiłam o potwierdzenie wpisu do księgi chrztu i to również dostałam od razu. Czuję się DUŻO spokojniejsza od kiedy mam to za sobą:) Pozdrawiam serdecznie.

Arleta J.
15-06-2006

P.S.Wzór pisma jakie złożyła Pani Arleta dostępny TUTAJ.


Wystąpiłem z Krk w zeszłym roku. Droga była długa, ale tylko dlatego, że nie miałem dokładnych informacji, co i jak...


Gdzieś wyczytałem, że należy wysłać pismo do archidiecezji (w moim przypadku było to pismo do biskupa, Antoniego Dydycza). W piśmie miało być oświadczenie oraz podpisy i adresy dwóch świadkow. Napisałem, wysłałem i... Dydycz nawet odpowiedział i wyjaśnił jak mam to zrobic (chwala Mu za to).


Musiałem iść do proboszcza w miejscowości gdzie byłem chrzczony (w moim przypadku Łochów) i złożyć mu oświadczenie apostazji. I tu się fajnie zaczęło... Poszedłem. Proboszczem w Łochowie jest ksiądz Osiński. Powiedział mi co mam w oświadczeniu napisać. Miałem je przynieść osobiście! W dodatku z podpisami rodziców! (mam lat 28). Nie chciało mi się wykłócać, rodzice podpisali (są w porządku) więc nie było problemu. Papierek zaniosłem, księżulo zanotował cosik i na koniec jego pamiętne słowa: "jak ktoś jest satanistą to nie będziemy Go na siłę trzymać".
Uśmiechnąłem się i poszedłem... wolny od ciemnogrodu...

M.Jakubik
www.mazowsze.racja.org.pl
13-06-2006


Dokumenty apostazji wysłane zgodnie z instrukcją zawartą na apostazja.pl ponad miesiąc temu do proboszcza parafii gdzie byłem ochrzczony i do kurii. Na chwilę obecną brak jakiejkolwiek odpowiedzi. Zamierzam ponowić pismo pod koniec maja. Jeśli to nie przyniesie rezultatu wizyta osobista. Jeśli i to nie da efektu złożę sprawę do sądu. Bedę informował na bieżąco o postępach w sprawie.

Piotrek K.
26-04-2006

P.S. 13-6-2006 - Dziś otrzymałem pismo od proboszcza z zaświadczeniem o wypisie. Dzięki!




Napisz do nas jeśli chcesz by Twoje doświadczenia zostały opublikowane w serwisie apostazja.pl : kontakt@apostazja.pl.
Hosting: Alternatywa.Com

Apostazja.pl - w sieci od 18.11.2005